czwartek, 14 lipca 2016

Sobota w schronisku



W zeszłą sobotę pojechaliśmy do schroniska w Olsztynie aby odwiedzić psiaki i zabrać je na spacer. Jechaliśmy z myślą, że uda nam się wyjść z Moly ale niestety w schronisku pani poinformowała nas, że Moly jest w boksie z dwoma innymi psami i trzeba by było wszystkie 3 wziąć na spacer od razu a że byliśmy we dwójkę to dostaliśmy na początek psiaki o imionach Murka i Zwrot

Murka to 10 letnia sunia, trochę przypomina jakiegoś pinczera o nieco cięższej budowie. Na spacerze bardzo ciągnęła na smyczy, ciężko ją było opanować. Skakała żeby dać buziaka prosto w usta jak tylko się do niej schyliło. Na widok smaczków trochę się opanowała i pokazała, że potrafi siadać, Szalała w rzece, musi bardzo lubić wodę. Murka nie przepada raczej za innymi psami bo wszystkie, które przechodziły obok nas obszczekała i próbowała się na nie rzucać.





Zwrocik za to jest 12 letnim, spokojnym staruszkiem. Uwielbia przysmaki. Też ładnie siada na komendę, grzecznie idzie na smyczy. Czasami się na coś zagapi albo stwierdzi, że musi chwilę odsapnąć.  Murka na inne psy reagowała agresywnie ale Zwrota uwielbia, co jakiś czas sprawdzała czy idzie za nią, czy się nie zgubił. 



Kolejne psiaki, które wzięliśmy na spacer to Aza i Erni. Gdy podeszliśmy do ich boksu od razu było widać, że Aza to wulkan energii. Skakała prawie tak wysoko jak wysoki był boks i wspinała się po kratkach żeby wystawić pysk przez małą szparę do nas. Jak wybiegła na wolność tak nie można było jej do końca spaceru przystopować. Bardzo ciągnęła na smyczy. Wszystko chciała powąchać, obejrzeć, zaznaczyć. Nami niezbyt się interesowała ale smaczki jadła.  Erni przeciwnie do Azy był bardzo spokojny. Grzecznie szedł na smyczy, gdy trochę zaczynał ciągnąć do trawy i poczuł, że smycz się napina od razu się korygował i zwalniał. Bardzo chętny do pracy i skupiony na człowieku, na prawdę byłby świetnym psim kompanem dla osoby, która chciałaby go czegoś więcej nauczyć. Za smaczki zrobiłby wszystko. 

Erni

Aza
Zdziwiło nas trochę, że w tym schronisku każdy kto przyszedł wyprowadzić psa musiał tylko się wpisać na listę a następnie dostawał smycz i szedł sam po niego do boksu. Sam musiał go wyciągnąć i zapiąć. Z Murką i Zwrotem nie było takiego problemu bo tylko Murka szalała ale z Azą i Ernim mieliśmy niemały problem z wyjęciem ich z klatki. Aza skakała po kratkach, obok wyjścia stał już Erni, no nie powiem, że było to łatwe, trochę się natrudziliśmy aż oboje byli zapięci. W schronisku w naszym mieście zawsze psy na spacery, w soboty i nie tylko wydają wolontariusze. I to też nie każdy wolontariusz może. Na biegu na sześć łap w Olsztynie jakoś bardziej było to zorganizowane i psy były wydawane przez wolontariuszy, którzy nam trochę o nich też powiedzieli. No ale może po prostu nie ma tak komu przychodzić w każdą sobotę i dlatego może przyjść każdy kto chce wyprowadzić chociaż jednego psiaka ;)

Tak przy okazji ostatnio zawitaliśmy na Instagramie , więc jakby ktoś chciał nas pośledzić, to chętnie się odwzajemnimy! :) @labowamania  lub klik:  labowamania na Instagramie








Udostępnij:

8 komentarzy:

  1. Macie wielkie serca :). Ja już czekam na powrót z wakacji żeby zawitać do naszego schroniska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdę świetna sprawa taki wolontariat :) nam się bardzo spodobało i jakbyśmy mieli bliżej to pewnie bylibyśmy tam jeszcze częściej :)

      Usuń
  2. Super, że chce Wam się iść i wyprowadzić psy która na co dzień muszą mieszkać w boksach. :) U nas też zawsze my jako wolontariusze wydawaliśmy psy ludziom którzy przychodzili głównie dlatego że część z nich broniła "swojego terytorium" czyt. boksu przed obcymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż trochę radości dla nich :) Dlatego się zdziwiliśmy, że sami mamy wyciągnąć psy. W niektórych boksach tam są po 3 albo więcej psów i też czasami szły 2 osoby żeby wyciągnąć psy które mieli wyprowadzić, a co by było gdyby któryś uciekł? Nie wiem... ;) zdziwiliśmy się bardzo.

      Usuń
  3. Takie spacery dają poczucie pomocy :)
    W toruńskim schronisku z którego mamy psa i w którym wyprowadzamy psy, musieliśmy przejść specjalne szkolenie dla spacerowiczów, począwszy od szybkiego opuszczania terenu schroniska skończywszy na nietypowych psich zachowaniach podczas spacerów. I rzeczywiście, czujemy się pewniej na każdym spacerze ze schroniskowym psem :) pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest odpowiednie podejście do sprawy :) a tak przychodzą sobie ludzie jacy chcą, nikt ich tak na prawdę nie sprawdza i nie wie czy wszyscy z nich sobie poradzą z psem którego akurat dostali.

      Usuń
  4. Niesamowicie chciałabym pomagać w schronisku, ale w okolicy nie mam takiej możliwości.
    Ja również jestem zdania, że to wolontariusze powinni wydawać psy, bądź chociaż osoby tam będące, ale no cóż, może faktycznie nie było komu? Nie wiadomo, cóż może przyjść do głowy pieskowi, który widzi obcą osobę chcącą go zabrać..

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też od dłuższego czasu wybieram się w odwiedziny do schroniska, ale jkoś nie mogę się za to zabrać... :D
    Zapraszam na mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwują nas