piątek, 15 kwietnia 2016

Uwaga: Snajper na horyzoncie!



Mieszkam w bloku, w którym mieszkania są tak ułożone, że z jednej strony mamy widok na ulicę i boisko a z drugiej na podwórko. Od strony ulicy przy klatkach jest chodnik i kawałki zielonych trawników. A od strony podwórka dużo zieleni, była piaskownica, drzewka, krzaczki. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że praktycznie każdego dnia albo z jednej albo z drugiej strony czatuje snajper lub snajperka (tak ich nazwałyśmy z koleżankami bardzo, bardzo dawno temu, bo byli postrachem dzieci biegających po osiedlu). Pewnie większość z Was ma takiego sąsiada lub sąsiadkę. Patrzy na każdy Wasz ruch i czeka na ten jeden błędny. U nas teraz już jest lepiej ale kiedyś nie dało się spokojnie przejść. Zawsze mnie to dziwiło, bo rozumiem czepianie się gdy pies albo kot narobi pod oknem a właściciel tego nie sprzątnie ale nie rozumiem czepiania o to, że kot stanął łapą na trawie. 

Dzisiaj po szkole wybraliśmy się z Fiśkiem posiedzieć w słońcu na podwórku. Przyczepiłam kota na długą linkę aby mógł sobie spokojnie chodzić gdzie mu się podoba bez zbędnej mnie non stop przy sobie. Nie minęło 5 minut od naszego pojawienia się a snajper już stał na balkonie. Nie mam sobie nic do zarzucenia bo sprzątam po Fiśku jak zdarzy mu się załatwić na podwórku ale gdy tylko widzę, że ktoś bez przerwy obserwuje każdy nasz krok to sama zaczynam myśleć czy powinnam tu być z kotem. Mam wrażenie, że zaraz znowu usłyszę czemu mój kot stoi łapą na trawie. W sumie to śmieszne i najlepszym rozwiązaniem jest nie zwracanie uwagi na takie osoby ale czasami nie da się wytrzymać. 

Nawet jak parkuję pod blokiem to snajper patrzy przez okno czy aby równo i czy przypadkiem wychodząc z auta do klatki nie przeszłam przez trawnik ☺ Ehh, kocham Was snajperzy!... A Wam życzę miłego weekendu.




Udostępnij:

piątek, 8 kwietnia 2016

Wolne poproszę!

Dawno nic tu się nie działo, a to wszystko przez to, że za niecały miesiąc matura. W związku z czym teraz każdy mój dzień i większą część wolnego czasu pochłania nauka. Pocieszam się tym, że po 17 maja będę miała tyle wolnego ile dusza zapragnie. Dzisiaj postanowiłam dodać krótki post, ponieważ są moje urodziny. To trzeba było sobie zrobić małą przerwę od codzienności. 

2 kwietnia może niektórzy z Was wiedzą był Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. Cała Polska świeciła na niebiesko. U nas w Ostródzie też. Byliśmy nad jeziorem, pokazać ten niebieski kolor. Pogoda była cudowna więc całe tłumy ludzi wyszły na spacer i nawet sporo z nich zainteresowało się akcją.






Korzystając z pogody tego samego dnia wybrałam się z Fisiem na naszą działkę. Tam go znalazłam dokładnie 13 lat temu. Fisiek już dawno tam nie był więc był wniebowzięty wszystkimi zakamarkami, zapachami i tym podobnymi. 





Najwięcej czasu zabrało mu wpatrywanie się w obcego biało-czarnego kota. Kocia walka na twarze. Czy tam pyski ☺. Chyba zwyciężył Fisiek bo tamten po jakimś czasie sobie poszedł i nie zdecydował się wejść na naszą działkę. 



A wy jak radzicie sobie z nauką? Ktoś z Was pisze w tym roku maturę? Albo może egzaminy gimnazjalne? Ile ja bym dała żeby matura była tak łatwa jak one :)
Udostępnij:

Obserwują nas