poniedziałek, 4 stycznia 2016

Co ja w życiu robię?

Jak już wspominałam na początku tego bloga, moją pasją jest ratownictwo. Zaczęło się w podstawówce, trochę głupio bo byłam świadkiem takiej prawdziwej akcji ratowniczej z udziałem helikoptera na plaży i wtedy właśnie jako mały dzieciak powiedziałam sobie, że kiedyś też będę takim ratownikiem. No i tak mi zostało. Interesowałam się WOPRem, dużo pływałam, chodziłam na prawie wszystkie kursy pierwszej pomocy które były organizowane w szkole no i w ogóle byłam wszędzie tam gdzie działo się coś związane z pierwszą pomocą. Do WOPRu nigdy nie dołączyłam, może dlatego, że jako dziecko nie miałam tyle pieniędzy aby opłacić te wszystkie kursy, a trochę wtedy to kosztowało. A może dlatego, że los chciał inaczej i takim trafem znalazłam się w wieku 14 lat w Grupie Ratownictwa PCK w Ostródzie. Nawet nie wiecie jak się cieszyłam, że w końcu robię coś co zawsze chciałam robić i nikt mi w tym nie przeszkodzi. Kilka lat później w tej właśnie Grupie poznałam mojego Piotrka, oboje jesteśmy teraz Ratownikami KPP. Interesujemy się psami i mamy w planach powiązanie tych dwóch pasji w przyszłości. 




W sierpniu 2015 zostaliśmy zaproszeni na manewry ratownicze grup PCK z całej Polski, które odbywały się w Sarbinowie koło Koszalina. Pojechaliśmy tam w 6 osób, zabraliśmy cały potrzebny sprzęt, zapakowaliśmy karetkę i w drogę. Podróż trwała 6 godzin mimo to, że wszyscy myśleli, że będzie trwała o wiele mniej. Ale mi to nie przeszkadzało. Lubię jeździć, pomijając to że mam chorobę lokomocyjną która na całe szczęście już od jakiegoś czasu się nie objawia. Jak tam dotarliśmy to w mojej głowie krążyła tylko jedna myśl: "Czy tu będą jakieś grupy ratownicze z psami?!" ☺

Okazało się, że jedna taka przyjechała i nawet przywiozła ze sobą dwa psy ratownicze! Ostatniego dnia udało nam się ich złapać i chwilę pogadać na tematy psie. Jeden z ich psów które przywieźli to młoda, czekoladowa sunia labradora o imieniu Karmela a drugi to pies rasy wyżeł węgierski - Gandalf. Każdy z nich miał absolutnie inny charakter. Karmela ciągle biegająca, skacząca, chętna do zabawy, miziania, przynosząca piłkę i wszystko co się dało a Gandalf zrównoważony, spokojny, podchodzący z dystansem i bardzo posłuszny. Oba psy zrobiły na mnie duże wrażenie. Jeżeli chcecie poczytać o nich więcej, zapraszam Was tutaj: Zachodniopomorska Sekcja Poszukiwawczo-Ratownicza OSP Wołczkowo



 






Na koniec zrobiliśmy milion zdjęć wszyscy wszystkim jak to zawsze na tak dużych imprezach. Wróciliśmy zmęczeni i brudni :P ale zyskaliśmy trochę wiedzy, doświadczenia, poznaliśmy innych ludzi zajmujących się tym co my, albo tym czym my będziemy chcieli się zajmować (ratownictwo z psami). Każde doświadczenie w życiu jest ważne i uczy czegoś nowego, pamiętajcie!






Ratownictwo to jedna z tych rzeczy w moim życiu, dzięki którym wiem co chcę robić i kim być. Nauczyło mnie pokory, sumienności, podejścia do ludzi i tego, że każdy człowiek jest inny i należy o tym pamiętać w każdej sytuacji. Teraz nie potrafię przejść obok leżącego człowieka obojętnie, nawet jeśli wygląda jak pijany. Dużo osób się z tego śmieje, że po co, przecież to bezsensu... spytasz pijaczka czy wszystko z nim w porządku. A kiedyś każdy z nas może być w sytuacji, że właśnie ominął wielkim łukiem przysłowiowego poszkodowanego "pijaczka" a na drugi dzień w gazecie przeczytał, że ten "pijaczek" był starszym panem, który na ulicy dostał zawału i nikt mu nie pomógł bo był ubrany w stary dres i kapcie. Ten pan mógł akurat wyjść do sklepu, nie ubrał się elegancko bo wyjście miało trwać kilka minut. Mnie osobiście kiedyś spotkała sytuacja, w której kilkadziesiąt metrów od mojego domu leżał pan, była zima, -15 za oknem, śnieg po kolana, chodniki ledwo odśnieżone, cały śnieg leżał poukładany hałdami na trawnikach. I ten pan (był pijany, ale to nie zmienia faktu, że też jest człowiekiem) niefortunnie tracąc przytomność upadł właśnie na tą ogromną hałdę śniegu, a ubrany był bardzo grubo więc jego ciało spadało jakby nogami w dół a głowa została przyciśnięta do klatki piersiowej. I ten pan wydawał dziwne dźwięki. Stojący przy nim ludzie (jedna kobieta i trzech typków ok. 20 lat) zadzwonili po pogotowie i czekali. Wow - nie ominęli go, brawo! Jednak też nie mieli ochoty pomóc w czymkolwiek innym. Kiedy ja do niego podeszłam pan ewidentnie dusił się przez położenie własnego ciała. Głowa przyciśnięta do klatki piersiowej blokowała mu drogi oddechowe. Wiecie co zrobiłam? Spytałam trzech chłopaków czy pomogą mi go przenieść na chodnik, żeby leżał na płasko. Zaśmiali się i ani jeden z nich się nie ruszył. Przeniosłam go sama (właściwie przesunęłam po śniegu bo ciężko powiedzieć, że drobna dziewczyna dałaby radę przenieść wielkiego chłopa) i pan zaczął oddychać normalnie.

Nie życzę nikomu takiej sytuacji, ale jest to dosyć przykre. Ludzie powinni uczyć się empatii od zwierząt. Może wtedy widać by było te zwykłe ludzkie odruchy na ulicy, chęć pomocy i życzliwość. Pies nie pyta czy chcesz pomocy, miłości, pocieszenia on Ci to da bez względu na wszystko. Chyba właśnie za to je kocham. Za ich wierność i oddanie.
    
    
Udostępnij:

17 komentarzy:

  1. To cudownie że macie jakaś wspólna pasje :) zazdroszcze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze czekałam na kogoś kto będzie miał podobne zainteresowania do moich i w końcu się doczekałam :) zgraliśmy się prawie idealnie :)

      Usuń
  2. Piękna pasja i piękne słowa. Z takich ludzi jak Ty warto brać przykład :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że jesteś tak szczęśliwym człowiekiem.
    Widać, że kochasz to co robisz i angażujesz w to całą siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze uważałam, że w życiu trzeba mieć jakąś pasję i wtedy będzie się szczęśliwym :)

      Usuń
  4. łał, super :)
    Uwielbiam ludzi z pasją, a wyjątkowo traktuję ratowników. Mnie zawsze to kręciło, ale jakoś siebie nie widzę jako ratownik. Jednak uwielbiam służyć ludziom i zachwyt nad ratownictwem pozostał, nigdy nie przegapię okazję by poznać nową osobę, która siedzi w tym :). A ratownictwo z psami jest fantastyczne, mnie samej marzy się, by choć jeden mój pies miał ku temu predyspozycje i byśmy mogli być w OSP, to takie moje małe marzenie :)

    Będziemy śledzić Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto spróbować? :) ja też w siebie na początku nie wierzyłam i uważałam, że wszyscy się nadają oprócz mnie :) Też chciałabym dołączyć do OSP z psem ale okaże się jak się to wszystko potoczy :) Dziękuję.

      Usuń
  5. Hmm. Ratownictwo... ja tam siebie w tym nie widzę, ale gdybyś miała mnie ratować byłam zdana na ciebie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że możesz robić coś co kochasz, bo nie każdy ma taką okazję :)
    A ludzie rzeczywiście niektórych zachowań powinni uczyć się od zwierząt ;)
    Pozdrawiamy; psotaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama wiem jak czasami trudno jest robić co się chce ale jak już się do tego dotrze to radość jest ogromna :) i poczucie spełnienia. Pozdrawiam także! :)

      Usuń
  7. Wspaniale mieć taką życiową pasję i mieć ją z kim dzielić.
    Muszę powiedzieć, że kiedy napisałaś o wyżle węgierskim jaki jest spokojny to ciężko było mi uwierzyć. Po prostu moja siostra ma takiego psa i ciężko go okiełznać. Aczkolwiek pies ratowniczy jest doskonale szkolony co nie zmienia faktu, że byłam zaskoczona :)

    Pozdrawiamy W&R
    roxi-dog-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też prawie codziennie mijam na osiedlu kobietę z młodym wyżłem węgierskim i też jest jej chyba trudno go okiełznać bo jest pełen energii :-D ale Gandalf był na prawdę bardzo spokojny - może tak jak mówisz dzięki temu, że jest szkolony na psa ratowniczego. Polecam zobaczyć filmiki na stronie, którą podałam w poście: OSP Wołczkowo, przewodniczka Gandalfa pracuje ze swoim drugim psem :-) w zakładce WideoBlog:-) pozdrawiam ;-)

      Usuń
  8. No zobacz... ja również od ratownictwa zaczynałam - tylko dla odmiany w Maltańskiej Służbie Medycznej :-) teraz jestem już lekarzem.... i chyba przypadnie mi w udziale częściowy powrót do systemu :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! Nie spodziewałam się szczerze, że na psich blogach jest też trochę osób związanych z ratownictwem i medycyną :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba już znalazłam odpowiedź na wcześniej zadane pytania! ;) Uwielbiam ludzi, którzy kochają swoją pracę, to co robią, że ich praca jest jednocześnie ich pasją! Oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń

Obserwują nas