sobota, 6 sierpnia 2016

Warszawo... nadchodzimy!



To już pewne. W październiku zacznę studia na WUMie. Wybrałam pielęgniarstwo, co nie jest jakąś nowością bo miałam to prawie postanowione już od kilku lat i nawet nie brałam pod uwagę nic innego. W związku z tym przeprowadzamy się do Warszawy! Marzenia się spełniają trzeba tylko w nie mocno wierzyć. No i czasami się trochę postarać :) Pewnie na początku będzie ciężko przestawić się na nowe życie. Z tak małego miasta jakim jest Ostróda na wielką Warszawę. Trochę mnie to przeraża ale dam radę. 

Ostatnio tygodnie lecą mi tak szybko że prawie ich nie zauważam. Ale to wszystko przez pracę i przez to, że ciągle coś się dzieje. Ostatni weekend spędziłam pod kroplówką bo cały ośrodek zaatakowała grypa żołądkowa więc czemu i ja miałabym się nie zarazić! Było co robić, ale trzeba się z tym liczyć w pracy przy ludziach. Teraz zostały mi już 3 ostatnie tygodnie i wreszcie upragniony odpoczynek. Albo i nie..  Z jednej strony jak na to spojrzeć to może i dobrze, że ten czas tak szybko leci, szybciej będziemy gotowi na naszego wymarzonego laba :) jak wszystko dobrze pójdzie...

Chciałam się z Wami podzielić moim szczęściem, że nareszcie jedno z moich większych marzeń się spełniło a teraz mam małe pytanie. Poszukujemy stancji dwupokojowej w Warszawie. Najlepiej w okolicy WUMu, Mokotów, Ochota, Wola i inne dzielnice w pobliżu. Nie mamy żadnych szczególnych wymagań, może być nawet na 15 piętrze... byleby nie było za drogo. Tak jak dla studentów, było by akurat. Gdyby ktoś coś słyszał, bardzo prosimy o kontakt! 


A wy jak spędzacie ostatnie tygodnie wakacji?
Udostępnij:

czwartek, 14 lipca 2016

Sobota w schronisku



W zeszłą sobotę pojechaliśmy do schroniska w Olsztynie aby odwiedzić psiaki i zabrać je na spacer. Jechaliśmy z myślą, że uda nam się wyjść z Moly ale niestety w schronisku pani poinformowała nas, że Moly jest w boksie z dwoma innymi psami i trzeba by było wszystkie 3 wziąć na spacer od razu a że byliśmy we dwójkę to dostaliśmy na początek psiaki o imionach Murka i Zwrot

Murka to 10 letnia sunia, trochę przypomina jakiegoś pinczera o nieco cięższej budowie. Na spacerze bardzo ciągnęła na smyczy, ciężko ją było opanować. Skakała żeby dać buziaka prosto w usta jak tylko się do niej schyliło. Na widok smaczków trochę się opanowała i pokazała, że potrafi siadać, Szalała w rzece, musi bardzo lubić wodę. Murka nie przepada raczej za innymi psami bo wszystkie, które przechodziły obok nas obszczekała i próbowała się na nie rzucać.





Zwrocik za to jest 12 letnim, spokojnym staruszkiem. Uwielbia przysmaki. Też ładnie siada na komendę, grzecznie idzie na smyczy. Czasami się na coś zagapi albo stwierdzi, że musi chwilę odsapnąć.  Murka na inne psy reagowała agresywnie ale Zwrota uwielbia, co jakiś czas sprawdzała czy idzie za nią, czy się nie zgubił. 



Kolejne psiaki, które wzięliśmy na spacer to Aza i Erni. Gdy podeszliśmy do ich boksu od razu było widać, że Aza to wulkan energii. Skakała prawie tak wysoko jak wysoki był boks i wspinała się po kratkach żeby wystawić pysk przez małą szparę do nas. Jak wybiegła na wolność tak nie można było jej do końca spaceru przystopować. Bardzo ciągnęła na smyczy. Wszystko chciała powąchać, obejrzeć, zaznaczyć. Nami niezbyt się interesowała ale smaczki jadła.  Erni przeciwnie do Azy był bardzo spokojny. Grzecznie szedł na smyczy, gdy trochę zaczynał ciągnąć do trawy i poczuł, że smycz się napina od razu się korygował i zwalniał. Bardzo chętny do pracy i skupiony na człowieku, na prawdę byłby świetnym psim kompanem dla osoby, która chciałaby go czegoś więcej nauczyć. Za smaczki zrobiłby wszystko. 

Erni

Aza
Zdziwiło nas trochę, że w tym schronisku każdy kto przyszedł wyprowadzić psa musiał tylko się wpisać na listę a następnie dostawał smycz i szedł sam po niego do boksu. Sam musiał go wyciągnąć i zapiąć. Z Murką i Zwrotem nie było takiego problemu bo tylko Murka szalała ale z Azą i Ernim mieliśmy niemały problem z wyjęciem ich z klatki. Aza skakała po kratkach, obok wyjścia stał już Erni, no nie powiem, że było to łatwe, trochę się natrudziliśmy aż oboje byli zapięci. W schronisku w naszym mieście zawsze psy na spacery, w soboty i nie tylko wydają wolontariusze. I to też nie każdy wolontariusz może. Na biegu na sześć łap w Olsztynie jakoś bardziej było to zorganizowane i psy były wydawane przez wolontariuszy, którzy nam trochę o nich też powiedzieli. No ale może po prostu nie ma tak komu przychodzić w każdą sobotę i dlatego może przyjść każdy kto chce wyprowadzić chociaż jednego psiaka ;)

Tak przy okazji ostatnio zawitaliśmy na Instagramie , więc jakby ktoś chciał nas pośledzić, to chętnie się odwzajemnimy! :) @labowamania  lub klik:  labowamania na Instagramie








Udostępnij:

niedziela, 19 czerwca 2016

Wakacyjny "Bieg na sześć łap" w Olsztynie

Wczorajszą sobotę spędziliśmy w schronisku w Olsztynie na Biegu na sześć łap. Dzień wcześniej pogoda nie zapowiadała się zbyt dobrze, w Ostródzie bez przerwy padało a wiatr połamał strasznie dużo drzew. Na szczęście w sobotę się wypogodziło. To chyba specjalnie, aby psiaki mogły wyjść na spacer. Po dotarciu do Olsztyna pociągiem, musieliśmy dojechać autobusem na przystanek Ośrodek Doradztwa Rolniczego a potem stamtąd przez lasek do schroniska. Było blisko chociaż spodziewaliśmy się, że będzie daleko.



W schronisku trzeba było wpisać się na listę, a potem udać się na wyznaczone miejsce i oczekiwać na psa. Były dwie grupy. Biegające i spacerujące. My wybraliśmy opcję spacerowania i trafiła nam się cudna sunia Moli. Jej data urodzenia jest szacowana na 2015 rok więc jest młodziutka. Uwielbia biegać, skakać, szalała na punkcie wody. Zna podstawowe komendy i bardzo fajnie je wykonuje bez żadnych problemów. Jest przyjacielska do innych psów, dzieci, i nawet koty nie są jej straszne. Na spacerze chciała się z jednym pobawić. Przychodzi na zawołanie, po wyjściu z boksu była bardzo podekscytowana spacerem i nieźle ciągnęła na smyczy, wszystko chciała powąchać, zobaczyć, z każdym się przywitać. Po jakimś czasie gdy już się trochę wyszalała stała się spokojna, bardziej opanowana i skupiona, nawet ładnie szła na smyczy. Wolontariusze ze schroniska powiedzieli nam, że Moli ma lęk separacyjny i czeka na odpowiedzialnego człowieka, który będzie potrafił sobie z tym poradzić.














Na trasie wyznaczone były ścieżki do biegania i spacerowania. My chcieliśmy wybrać się z Moli nad rzekę bo w każde błotko wbiegała i cieszyła się ale najpierw zabłądziliśmy i poszliśmy bardzo daleko drogą spacerową w las myśląc cały czas, że idziemy w stronę wody. A potem gdy się ogarnęliśmy, że to jednak nie tędy to zabrakło nam czasu aby dojść tam gdzie Moli mogłaby się pobawić w wodzie. Dotarliśmy tylko do skarpy z której było widać rzekę. Może następnym razem nam się uda. Cały spacer zajął nam około 3 godzin a i trochę kilometrów zrobiliśmy przy tym. 


Na trasie spotykaliśmy co chwila jakieś inne psiaki z biegaczami i spacerowiczami. Bardzo dużo osób przyszło do schroniska. Dużo grup, trochę rodzin z dziećmi. Spodobała nam się taka forma spędzania czasu wolnego. Przy okazji można uszczęśliwić bezdomne psiaki a ile zabawy przy tym :) Mamy w planach pojechać kolejny raz 3 lipca bo Olsztyńskie schronisko organizuje spacer na Dzień Psa. Na koniec odwiedziliśmy kociarnię, pomizialiśmy troche koty, chwilę pooglądaliśmy przerzucanie opon na czas i wróciliśmy. Było na prawdę fajnie, polecamy takie spędzenie wolnego czasu! :)







Jeśli ktoś z Was chciałby dowiedzieć się więcej o akcji, Moli, innych psach ze schroniska, poczytać czy pooglądać zdjęcia innych: Wakacyjny "Bieg na sześć łap" : Schronisko dla Zwierząt w Olsztynie : Moli





Udostępnij:

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Wszystko i nic :)



Ostatnio dużo się u nas dzieje, a wydaje się jakbyśmy nic nie robili oprócz pracy. Praca pochłania teraz większość naszego czasu dlatego tak rzadko pojawiamy się na blogu (a ja miałam taką wielką nadzieję, że po maturach będę miała tyle czasu właśnie na bloga :) ) czas to zmienić. Niedawno byłam z Fiśkiem u weterynarza. Szczepiliśmy się przeciwko wściekliźnie i odrobaczaliśmy. Fisiek zniósł wizytę dobrze, trochę się wkurzył jak pan weterynarz włożył mu tabletkę prosto do pyszczka za pomocą strzykawki. No ale niestety inaczej Fisiek nie zjadłby tej tabletki, jak wyczuje w jedzeniu czy czymś innym to od razu kręci nosem.

Wczoraj byliśmy z Piotrkiem i jego siostrą Anią na pikniku rodzinnym w Domu Dziecka w Morągu. W Ostródzie działa taka grupa "Dziel się sercem" w której są ludzie, którzy właśnie chcą pomagać dzieciom i nie tylko. Ania jest jej pomysłodawczynią :) Dzieci same przygotowały różne atrakcje, występy, losy, loterie, najróżniejsze rzeczy. A zbierały pieniążki na wyjazd na wakacje. My kupiliśmy kwiatka, którego mam zamiar hodować. Zawsze marzył mi się własny kwiatek, którego będę mogła podlewać i pielęgnować ale nigdy nie miałam do tego głowy a jak już jakiegoś w domu miałam to po pewnym czasie mi zdychał, biedak. Na pikniku byli z nami jeszcze motocykliści z Ostródy, również są bardzo zaangażowani w pomoc dzieciom. Był też konkurs malowania kredą,





Jak zwykle nie zrobiliśmy sobie żadnego zdjęcia, zawsze wszystkim i wszystkiemu a nie sobie. To też trzeba zmienić ;) 18 czerwca chcemy wybrać się do Olszyna na Wakacyjny "Bieg na sześć łap", który będzie organizowany w schronisku. Fajna sprawa. Może ktoś z Was jest z Olsztyna albo również się tam wybiera?



Udostępnij:

niedziela, 22 maja 2016

Marzenia do spełnienia



Lubię marzyć. Wymyślać rzeczy, które mogę kiedyś zrobić. Myśleć co zrobić aby marzenia się spełniły. I po prostu je spełniać. Według mnie człowiek bez marzeń to jak człowiek bez jakiejś cząstki siebie. Każdy powinien mieć jakieś marzenia.... cel. Na ustnym polskim trafił mi się temat o zmianach w języku i uznanych wartościach i w dołączonym tekście napisane było, że dużo słów w dzisiejszych czasach nie ma już takiej wartości jak kiedyś, że ludzie nie mają już marzeń a mają tylko zadania. To jest po części prawda. Ludzie boją się marzyć, mówią po co... skoro to i tak się nie spełni.

Teraz jest zadanie do wykonania. Gonimy za czymś co jest mało ważne w życiu żeby być lepszym od innych, żeby się wybić, nie rzadko po to aby móc godnie żyć czy wyżywić rodzinę. A to wszystko jest bezsensu. Dopiero gdy zaczęłam spełniać swoje prawdziwe marzenia zobaczyłam jak piękne może być życie. Dopiero gdy zaczyna się robić coś co na prawdę się kocha. Czasami sobie myślę, że ludzie sami gubią się w tym całym świecie, który zbudowali. Coraz trudniej jest żyć. Wieczny pośpiech, gonitwa... A taki gad jak ze zdjęcia wyżej... nie ma takich problemów, jak my. Po prostu żyje i robi to co mu natura każe. Więc łapmy chwile! Spełniajmy marzenia, bo to bardzo ważne w życiu, żeby po prostu być szczęśliwym... :)

PS. Polski ustny zdałam na 100% ! 
Udostępnij:

piątek, 13 maja 2016

Prawie koniec...



4 maja zaczęły się matury i dla mnie na szczęście już 17 się skończą. Na blogach widziałam, że sporo z Was zdawało w tym roku. Dla mnie osobiście najgorsze są ustne. Wczoraj zdawałam ustny angielski, który miałam na 17:40 i przez cały dzień ogarniał mnie taki stres, że trzymało mnie jeszcze do dzisiaj. Poszło mi jakoś dziwnie dobrze, chociaż gdy wyszłam z sali byłam przerażona. Ale okazało się, że zdałam na 83 %, jak na mnie to bardzo dużo. Przede mną jeszcze ostatnia, najgorsza ze wszystkich matur czyli ustny polski! Już 17 maja... o 17.

A potem już tylko czekanie do 5 lipca na wyniki. 18 maja zaczynam pracować i tak do końca sierpnia. Jest tu ktoś kto też zdawał teraz matury? Jak Wam poszło? Jakie macie plany po? Ja planuje studia w Warszawie albo w Gdańsku zależy gdzie się dostanę, więc we wrześniu czeka nas wyprowadzka do dużego miasta! :) 
Udostępnij:

piątek, 15 kwietnia 2016

Uwaga: Snajper na horyzoncie!



Mieszkam w bloku, w którym mieszkania są tak ułożone, że z jednej strony mamy widok na ulicę i boisko a z drugiej na podwórko. Od strony ulicy przy klatkach jest chodnik i kawałki zielonych trawników. A od strony podwórka dużo zieleni, była piaskownica, drzewka, krzaczki. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że praktycznie każdego dnia albo z jednej albo z drugiej strony czatuje snajper lub snajperka (tak ich nazwałyśmy z koleżankami bardzo, bardzo dawno temu, bo byli postrachem dzieci biegających po osiedlu). Pewnie większość z Was ma takiego sąsiada lub sąsiadkę. Patrzy na każdy Wasz ruch i czeka na ten jeden błędny. U nas teraz już jest lepiej ale kiedyś nie dało się spokojnie przejść. Zawsze mnie to dziwiło, bo rozumiem czepianie się gdy pies albo kot narobi pod oknem a właściciel tego nie sprzątnie ale nie rozumiem czepiania o to, że kot stanął łapą na trawie. 

Dzisiaj po szkole wybraliśmy się z Fiśkiem posiedzieć w słońcu na podwórku. Przyczepiłam kota na długą linkę aby mógł sobie spokojnie chodzić gdzie mu się podoba bez zbędnej mnie non stop przy sobie. Nie minęło 5 minut od naszego pojawienia się a snajper już stał na balkonie. Nie mam sobie nic do zarzucenia bo sprzątam po Fiśku jak zdarzy mu się załatwić na podwórku ale gdy tylko widzę, że ktoś bez przerwy obserwuje każdy nasz krok to sama zaczynam myśleć czy powinnam tu być z kotem. Mam wrażenie, że zaraz znowu usłyszę czemu mój kot stoi łapą na trawie. W sumie to śmieszne i najlepszym rozwiązaniem jest nie zwracanie uwagi na takie osoby ale czasami nie da się wytrzymać. 

Nawet jak parkuję pod blokiem to snajper patrzy przez okno czy aby równo i czy przypadkiem wychodząc z auta do klatki nie przeszłam przez trawnik ☺ Ehh, kocham Was snajperzy!... A Wam życzę miłego weekendu.




Udostępnij:

piątek, 8 kwietnia 2016

Wolne poproszę!

Dawno nic tu się nie działo, a to wszystko przez to, że za niecały miesiąc matura. W związku z czym teraz każdy mój dzień i większą część wolnego czasu pochłania nauka. Pocieszam się tym, że po 17 maja będę miała tyle wolnego ile dusza zapragnie. Dzisiaj postanowiłam dodać krótki post, ponieważ są moje urodziny. To trzeba było sobie zrobić małą przerwę od codzienności. 

2 kwietnia może niektórzy z Was wiedzą był Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. Cała Polska świeciła na niebiesko. U nas w Ostródzie też. Byliśmy nad jeziorem, pokazać ten niebieski kolor. Pogoda była cudowna więc całe tłumy ludzi wyszły na spacer i nawet sporo z nich zainteresowało się akcją.






Korzystając z pogody tego samego dnia wybrałam się z Fisiem na naszą działkę. Tam go znalazłam dokładnie 13 lat temu. Fisiek już dawno tam nie był więc był wniebowzięty wszystkimi zakamarkami, zapachami i tym podobnymi. 





Najwięcej czasu zabrało mu wpatrywanie się w obcego biało-czarnego kota. Kocia walka na twarze. Czy tam pyski ☺. Chyba zwyciężył Fisiek bo tamten po jakimś czasie sobie poszedł i nie zdecydował się wejść na naszą działkę. 



A wy jak radzicie sobie z nauką? Ktoś z Was pisze w tym roku maturę? Albo może egzaminy gimnazjalne? Ile ja bym dała żeby matura była tak łatwa jak one :)
Udostępnij:

poniedziałek, 21 marca 2016

SPACER: Wulkan

Chyba z milion lat nie byłam na wulkanie. To taka ogromna góra, którą ktoś kiedyś nazwał właśnie wulkanem. Znaczy tak na prawdę to ta góra kiedyś wydawała mi się ogromna, teraz okazało się, że się trochę skurczyła. Albo ja urosłam. Świetne tereny na spacery z psami. W naszej małej Ostródzie zostało jeszcze kilka fajnych i ładnych miejsc. Ciekawe czy je kiedyś zabudują tak jak 2/3 łąk, które prowadzą na wulkan. Kiedyś było tam samo zboże i inne takie suche badyle, było nawet ukryte pole dla ludzi z psami. Trzeba było wiedzieć którędy wejść w zboże żeby tam dotrzeć. A teraz ta łąka zmieniła się w osiedle domków jednorodzinnych, którym pod nosem wybudowały się szare bloki. 




Lubiłam w lato posiedzieć tam wieczorem na trawie i oglądać zachodzące słońce. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy zdążę tam dotrzeć jeszcze z moim psem zanim wszędzie będą stały bloki. Najlepsze zawsze było to, że to miejsce jest zaledwie jakieś 10 minut spacerem od mojego domu i jeszcze krócej od domu Piotrka. 



W lato pływaliśmy na pobliskiej plaży albo siedzieliśmy całymi wieczorami na pomoście. Idąc dalej w głąb lasku jest świetne miejsce na ognisko nad wodą. Dużo ludzi tam biega, jeździ na rowerze albo po prostu spaceruje. Dużo psów i ich właścicieli można spotkać. Jak się dobrze trafi to nawet można zobaczyć dziewczynę na koniu! My kiedyś robiliśmy jej zdjęcia. Fajny widok, koń a w tle bloki i miasto.



Do napisania!
Udostępnij:

Obserwują nas